czwartek, 2 kwietnia 2015

and the winner is... TOP5!

Siedzę w swoim łóżku i przegryzam wafelki, ciesząc się, że nareszcie mam możliwość zakopania się w puszystej pościeli. Uczelnia uczelnią - ważna jest, ale święta i podróż do rodzinnego domu ważniejsza. Mimo, że już na wejściu dostałam listę zadań do zrobienia to cieszę się z tego, że mogę chwilę odpocząć do zajęć i obowiązków. I pooglądać sobie filmy z listy, którą stworzyłam już jakiś czas temu. 
Oglądając ostatnią Galę Oskarów bardziej zwracałam uwagę na osoby, które się na niej pojawiły niż na same filmy. Bardziej nawet interesowały mnie historie rodem z pudelka czy innej plotkarskiej stronki. I choć oglądałam już kilka tegorocznych produkcji to zastanawiam się, czy aby filmy nominowane do tego jakże wielkiego wyróżnienia rzeczywiście zasługują na nie.
Sama mam dość specyficzny gust filmowy i nawet nie wiem jak mam Wam go opisać. Wybrałam TOP 5 filmów, które oglądałam. Dlatego postanowiłam Wam je przedstawić:

5. Blow (2001)
Film ten jest opartą na faktach historią George'a Junga, który w latach 80-tych zdobył fortunę na przemycie i handlu narkotykami. Co więcej opowiadać o tym filmie? Historia opowiadana przez głównego bohatera, jako osobę, która przez jeszcze kilkanaście lat będzie oglądała świat za kratami więzienia momentami jest dość smutna i nakłaniająca do głębszej refleksji. Jak "szklane domy" w "Przedwiośniu" Żeromskiego tak "Blow" jest typowym "snem" młodego, pełnego idei człowieka. George Jung (gra go Johnny Depp) pragnie zdobyć to co uważa za słuszne dla siebie. Staje się pn kolejnym graczem na rynku narkotykowym, który pragnie zdobyć pieniądze, sławę i przede wszystkim  kobiety. W całej tej historii za tymi wszystkimi dobrami widać tragizm. Smutne jest to, że chłopak, który dążył do tego by kontrolować swoje życie i postępować wobec własnych reguł. poświęcił to wszystko na handel narkotykami. Duży wpływ na to miały jego młodzieńcze lata i uciski wywierane przez matkę oraz ciężka, ale bezowocna praca jego ojca. 
U boku Johnny'ego Depp'a możemy zobaczyć fenomenalną postać Penelope Cruz, która naprawdę wiele poświęciła dla swojej roli. Zaskoczona byłam ciałem ciężarnej kobiety, które było wychudzone, przez diety i kokainę. Ogólnie para idealnie wpasowała się w kanon narkomańskiego półświatka. 
Dlatego moja ocena tego filmu to 9/10.

Uwielbiam to zdjęcie młodego Johnny'ego Depp'a ^^

4. Piękny Umysł (2001)
Kolejny film amerykańskiej produkcji i kolejna biografia. Tym razem padło na geniusza matematycznego John'a Nash'a. W jego rolę wcielił się Russell Crowe (znany z Gladiatora, Nędzników). Dzięki swoim umiejętnościom, został wcielony w szeregi agencji wywiadu wojskowego. Niestety było to katalizatorem do jego późniejszej szeroko rozwiniętej choroby psychicznej.
John Nash, który jest laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomi jako umysł ścisły nie tylko wierzy w pewne zjawiska, ale też nie pozostawia ich przypadkowi. Potrzebuje dowodów, które jego umysł będzie w stanie określić. Historia rozpoczyna się w 1947 roku na Uniwersytecie Princeton, gdy Nash zaczyna swoje studia. Jest dość ciężką personą i przez to nie łatwo nawiązać mu jakikolwiek kontakt z rówieśnikami. Chce odkryć coś oryginalnego, niesamowitego co nie będzie tylko interpretacją czyjejś pracy.Tworzy on teorię z dziedziny matematyki konkurencji. Okazuje się ona przełomem we współczesnej ekonomii. John rozmawiał "w miarę normalnie" tylko z jedną osobą - Charles'em Herman'em. Swoim współlokatorem. Po zakończonych studiach dostaje pracę na MIT jako wykładowca. W tym czasie poznaje William'a Parcher'a, wojskowego, który proponuje mu pracę.Do akcji wkracza też Jenniffer Connely, która wciela się w rolę Alicji, która jest studentką fizyki. Wkrótce się w niej zakochuje z wzajemnością. Niestety całą sielankę zakłóca diagnoza. Nash choruje na schizofrenię paranoidalną. I to powoduje, że jego życie zmienia się diametralnie. "Piekny umysł" to nie tylko historia o szaleństwie geniusza, ale także o człowieku, który wystawiony na wielką próbę dzięki, pomocy żony i jej miłości potrafi przetrwać wszystko. 
Moja ocena tego filmu to 10/10.

3.Siedem dusz (2008)
Nie dziwota, gdy napiszę, że kolejny film też jest amerykańskiej produkcji. Film opowiada historię młodego człowieka (Will Smith), który podając się za urzędnika podatkowego spotka się z siódemką śmiertelnie chorych ludzi, którzy są zadłużeni. 
Bóg stworzył świat w 7 dni. Ja swój zniszczyłem w 7 sekund. Słowa Tim'a Thomasa są bardzo smutne i wprowadzają człowieka w zadumę. Wszystko zaczyna się od śmierci 7 osób, w tym ukochanej Tim'a. Dorosły mężczyzna nie potrafi pogodzić się ze stratą i pragnie zakończyć swój żywot. Tak więc co różni go od innych samobójców, którzy przecięli linki i odeszli w zapomnienie? A to, że dzięki swojej śmierci pragnie uratować istnienia 7 śmiertelnie chorych. Za pomocą podstępnego pomysłu wkroczenia do akcji jako Ben Thomas - urzędnik zapoznaje się z chorymi, którzy według niego zasługują na przedłużenie im życia. I choć już na początku filmu dowiadujemy się, że jednak bohater popełnia to samobójstwo to i tak z zaciekawieniem oglądamy tą historię. Pojawia się w niej przecież wątek miłosny, który dotyka głównego bohatera, co bardzo komplikuje sprawy. Film ten zaskakuje, bo na samym początku jest on owiany tajemnicą i ma się ochotę jak najszybciej ją odkryć. 
Mnie ten film poruszył do głębi. Jestem romantyczną duszyczką i gdy widzę jak ktoś poświęca swoje życie dla innych (a zwłaszcza dla ukochanej) to rozklejam się po prostu. I tak też było na tym filmie.
Moja ocena to 10/10.
  


2.Pamiętnik (2004)
Film oparty na książce autorstwa Nicholas'a Sparks'a opowiada historię starszego mężczyzny, który czyta pamiętnik kobiecie chorej na Alzheimera. Można było by się spodziewać, że jest to nudne i po co kręcić o tym film? Lecz już od samego początku czytana opowieść wciąga widza.
Przenosimy się do lat 40-tych do Stanów, gdzie poznają się - młoda kobieta z zamożnego domu (Rachele McAdams) i prosty pracownik tartaku (Ryan Gosling). Są oni młodzi, pochodzą z różnych środowisk a mimo to zakochali się w sobie miłością czystą i piękną. Noah szaleńczo zakochany w Allie robi wszystko by zwrócić jej uwagę. Jest komiczny i czasami trochę gapowaty, ale robi to wszystko z miłości. Ale od samego początku widać tę "iskrę" przepływającą pomiędzy bohaterami. Niestety wojna, rodzice Allie rozdzielają młodych. Lecz na tym się nie kończy ta historia. Bo niby dlaczego starszy mężczyzna czyta czyjś pamiętnik pensjonariuszce ośrodka? Tak naprawdę to jest forma przypomnienia wszystkiego dla staruszki.
To co przedstawia ten film jest takie bardzo prawdziwe i wzruszające. Miłość, aż po grób, i tu to stwierdzenie pasuje idealne. Bo pomimo przeciwności losu Noah i Allie jednak będą razem. Ale to nie zniesie z ich barków cierpienia, które będzie się pojawiać na każdym zakręcie.
Moja ocena to oczywiście 10/10.


1.Wyspa Tajemnic (2010)
No i dojechaliśmy do miejsca pierwszego. Ciekawe czy ktoś w ogóle to jeszcze czyta xD (bo jednak dziś się rozpisałam).
Film do samego końca owiany tajemnicą. Który zasługuje na kilka Oskarów (niestety nie dostał żadnego). Film z boskim Leonardo DiCaprio w roli głównej. Film, który obejrzany drugi raz opowiada inną historię.
Na pierwszy plan wchodzi szpital psychiatryczny i pewne zaginięcie. Zajmuje się nim agent federalny Daniels (DiCaprio). Wraz z partnerem przybywają na wyspę Shutter, gdzie znajduje się ośrodek dla obłąkanych i szczególnie niebezpiecznych kryminalistów. Zabiłeś matkę? Przyjęty. Głosy kazały zabić rodzinę? Oj tak mamy dla Ciebie miejsce. Gdy zaginęła Rachel to właśnie Teddy Daniels pragnie rozwiązać tą zagadkę. Ale im dalej w las tym więcej drzew. A w tym przypadku niefortunnych zdarzeń i wypadków. Również dyrektor placówki wydaje się być dziwnie połączony ze wszystkimi sprawami w bardzo negatywny sposób.
Ale czy Daniels rozwiązuje zagadkę? To pytanie trudne, gdyż każdy zakończenie może odbierać zupełnie inaczej, więc jedyne co mi zostało to zachęcić Was do obejrzenia tej projekcji.
Moja ocena to oczywiście 10/10.


Mam nadzieję, że jak nie oglądaliście któregoś z tych filmów to zachęciłam Was do nadrobienia zaległości. ^^ A jak oglądaliście to co Wam się podobało/nie podobało w nich?

czwartek, 26 marca 2015

DIY: pastel jeans


W tle leci taneczna muzyka, nogi poruszają się w rytmie samby a ja odpoczywam po dość długim tarciu spodni pumeksem. Tak dobrze widzicie. Pumeksem. Dzisiejszy wieczór spędziłam na tworzeniu kolejnej typowo mojej części garderoby.
Dziś padło na jasne spodnie z New Yorker'a. Kupiłam je za śmieszną cenę 5.95 zł już kilka lat temu, ale po tym jak upaćkałam je podkładem (czasami po prostu sam spada na ubrania podczas nakładania) rzadko wyciągałam je z szafy. Przeważnie do jakiś dłuższych bluz czy koszulek. Na szczęście przeglądając kilkanaście blogów natrafiłam na kilka świetnych stylizacji. To spowodowało, że ruszyłam swoje cztery litery do pracy. 



Wykorzystując powyższe przedmioty zaczęłam przerabianie spodni. Są one dość grube i ciężko było w szybki sposób "podziurawić" je, ale mam nadzieję, że sprostałam swoim oczekiwaniom. :)





Zaczęłam od zrobienia dziur na kolanach i poplamionej kieszeni. I to było najmniej pracochłonne zajęcie w całym "projekcie". Choć miałam ochotę zrobić więcej dziur i przetarć na nogawkach postawiłam raczej na "simple look". Szpilką rozsuwałam nitki a za pomocą pęsety wyciągałam je z starając się nie poprzerywać niteczek, które okazały się dość delikatne. Na koniec pozostałe krótkie niteczki dodatkowo "natapirowałam"(?) za pomocą pumeksu. Z jego pomocą również "zmiękczyłam" tkaninę energicznie przejeżdżając w górę i w dół tworząc delikatne przetarcia.



Według mnie spodnie nabrały nowego charakteru i przyznam, że choć ręce od ścierania materiału trochę mnie bolą to jestem bardzo zadowolona z efektu jaki powstał, Na dniach postaram się wybrać porobić trochę zdjęć z tymi spodniami jako elementem garderoby. 

Jak Wam się podobają takie spodnie? Chętnie byście takie nosili czy raczej nie?

poniedziałek, 16 marca 2015

hell's kitchen - pomidorove love

Wiecie co? Ja żyję ^^
Wiem, że dawno nie pisałam, ale zbyt dużo się dzieje w moim życiu i naprawdę ciężko jest ogarnąć i połapać się we wszystkim. I choć nie wiem jak teraz będzie wyglądała moja aktywność (nie tylko mentalna, ale i fizyczna) na blogu, ale postaram się nadrobić czas, który mi przepadł a sprawiał mi tyle radości.
Wiem, że dawno nie było również żadnej notki na temat Asssiek w kuchni i postaram się na miarę moich akademikowych (ubolewam nad skromną małą szafeczką i jeszcze mniejszą kuchenką) pokazać Wam, że na studiach też można fajnie zjeść nie martwiąc się o brak czasu.

Jakoś nie kupowałam nigdy suszonych pomidorów w słoiczkach, bo jako wnuczka ogrodnika zawsze miałam w zanadrzu słoiczek z sokiem czy jakieś przeciery. Wręcz było to dla mnie zbędne. Po prostu w domu rodzinnym polegało się zawsze na domowych przetworach. Tutaj wchodzi na scenę Pan Chłopak, który zrobił mi kiedyś zasmażany makaron z suszonymi pomidorami i serem. Ja jako odkrywca nowych nowych smaków (tego raczej się nie boję ^^) wręcz zakochałam się w suszonych pomidorach właśnie. 


Dlatego dla Was mam nowatorski i zupełnie autorski przepis na kurczaka a'la Asssiek ^^ Czyli pokrój to co masz w lodówce i wrzuć na patelnię :) 

Składniki:
* pół-cała pierś z kurczaka
* jedna średnia papryka (ja wybrałam żółtą, bo akurat była w promocji <#przedsiębiorczyAsssiek>)
* pół białej cebuli
* około 80-100 g sera
* około 10 oliwek (uwielbiam czarne, więc takie polecam)
* 6-7 pomidorków suszonych
* bazylia do smaku
*curry
* sól, pieprz, ewentualnie vegeta do mięsa
*olej do smażenia (choć ja polecam olej ze słoiczka z pomidorów, bardzo dobry a z przy okazji nic się nie marnuje ^^) 


Kurczaka pokrój w kostkę, paprykę w drobne paski średniej długości, cebulę i oliwki w cienkie talarki, a ser i suszone pomidory w drobną kostkę. 
Kurczaka możesz na chwilę odstawić po uprzednim doprawieniu go do smaku tak by przyprawy "zeszły się". (dlatego by przygotowanie posiłku zajęło nam najmniej czasu polecam zrobić to przed krojeniem reszty składników).
Gdy uda nam się nie zabarwić kurczaka własną krwią i gdy wszystkie inne produkty również zostaną pokrojone a straty w palcach wyniosą mniej niż 1% możemy zacząć smażenie. 
Dosłownie na oko wlewam oleju ze słoiczka z pomidorami i po rozgrzaniu wrzucam na gorącą patelnię kurczaka i cebulkę, Po jakiś 2-4 minutach (w zależności od tego jak bardzo duże kawałki kurczaka pokroiłeś - im większe kawałki tym więcej energii trzeba dostarczyć by je usmażyć ^^) możesz wrzucać kolejne składniki.
Kolejnym krokiem jest wrzucenie papryki, która potrzebuje chwili by stać się miękką, więc jeżeli nie lubisz jej dość twardej to wrzuć ją po prostu wcześniej nawet z kurczakiem. 
Na koniec oliwki i pomidory i przed samym końcem po całej szerokości patelni rozsyp ser, by jak najlepiej się roztopił i połączył wszystkie składniki. 


Ja swoją potrawę podałam z makaronem chińskim, bo jest szybki w przygotowaniu. Nie trzeba go gotować, wystarczy zalać gotującą wodą i odczekać 5 minut i gotowe.  To jest świetna opcja dla ludzi, którzy nie mają czasu by ugotować coś bardziej skomplikowanego.
No i voila  ^^ Można zajadać.


Dears
thanks for your comments on my page. I love to read your kind words from you.
If you want to invite me to your blog - please leave a link. Gladly I'll check to you.
Kisses xoxoxo