Witajcie Kochani,
już nie raz wspominałam o tym, że herbatę mogę pić litrami, tak samo jak godzinami przekładać stronice książek. A że jesienne wieczory są chłodniejsze i ciemniejsze często można mnie spotkać przykrytą kocem z kubkiem (mam na myśli taki minimum 500 ml) zalanym do pełna gorącym naparem herbacianym i książką. Najczęściej, albo wypożyczoną z biblioteki, albo znalezioną na jakiejś promocji. Ostatnio przeglądając blogi wpadłam na TAG, który łączy moje dwie jesienne miłości. Tak więc zapraszam do lektury.
Czarna herbata, czyli mój ulubiony klasyk. (zwłaszcza z cytrynką i miodem)
Klasykiem, do którego wracam i czytam za każdym razem mając nadzieję, że jednak zakończenie się zmieni, jest szekspirowski dramat "Romeo i Julia". Niewiele trzeba mówić o książce, która jest lekturą, a Ci, którzy jej nie czytali to na pewno słyszeli o miłości tak silnej, że nawet śmierć nie była w stanie jej zniszczyć. Jako ta romantyczna dusza, uwielbiam tę książkę i cytaty jakie się w niej znajdują, gdzie tym najważniejszym dla mnie są słowa Romea w ogrodzie Capulettich: "Drwi z blizn, kto nigdy nie doświadczył rany."
Zielona herbata, czyli książka tak nudna, że przy jej czytaniu zasnęłam.
Pamiętam wiele książek, przy których zasypiałam, ale zazwyczaj później je zakończyłam. Niestety nie mogę tego powiedzieć o książce autorstwa Jim'a C. Hines'a "Droga goblina". Dostałam tą książkę kiedyś od znajomego na urodziny, lecz niestety nie udało mi się jej przeczytać. Za każdym razem jak do niej siadałam, to lektura ta kończyła się dłuższą drzemką.
Czerwona herbata pu-ehr, czyli książka, w której bohaterowie ciągle się przemieszczają.
Pierwsza książka dłuższa niż 30 stron, którą przeczytałam w pierwszej klasie to "Tomek na wojennej ścieżce" pióra Alfreda Szklarskiego. Skojarzyła mi się ona z przemieszczaniem, ponieważ opowiada o podróży młodego chłopaka po Stanach Zjednoczonych i Meksyku. Jest to trzeci tom znanej serii o młodym podróżniku, jego ojcu i przyjaciołach, którzy podróżując mają wiele przygód. Od właśnie tej książki rozpoczęła się moja miłość do stronic zapisanych drobnymi literkami, opowiadających cudowne historie.
Herbata oolong, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi.
Miałam problem z wybraniem książki do tej kategorii. Jako, że czytam wszystko co mi wpada w ręce, przekładałam w głowie wielkie księgi, w których przechowuję masę wspomnień związanych z każdą przeczytaną książką. Ciężko mi było wybrać książkę, która jest warta uwagi, ale jej nie doświadcza. Mój wybór padł na "Love story" Erich'a Segala. Książka dość cienka, napisana przez scenarzystę, który na początku pisał ją pod ekranizację. Kolejna książka, która opowiada o nieszczęśliwej miłości. Bo czego można się spodziewać o historii, która już na początku zaczyna się od słów: "Co można powiedzieć o dwudziestopięcioletniej dziewczynie, która umarła?..." Książka piękna, ale niezbyt znana, zwłaszcza dla młodszego ode mnie pokolenia.
Biała herbata, czyli książka niezasłużenie popularna. (najlepsza jest z imbirem i liczi! uwielbiam)
Ciężko mi jest wybrać książkę, która jest niezasłużenie popularna. Jak siedzę i myślę już od kilku godzin to jedyna kategoria, do której nie potrafię dopasować jakiejś sensownej dla mnie lektury.
Herbata yerba mate, czyli książka, przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, żeby akcja się rozwinęła.
Tutaj mój wybór padł na jedną z serii książek, do której pierwszego tomu miałam kilka (jak nie kilkanaście) podejść. Ale gdy tylko przebiłam się przez pierwszą skorupę to uważam serię "Akademia Wampirów" (Richelle Mead) za książki, które pochłania się stronicami w całości i po zakończeniu każdego tomu od razu sięga się po kolejną część. Do tej kategorii dołączam również "Wielkiego Gatsby'ego" F. Scotta Fitzgeralda.
Herbata ziołowa, czyli książka, którą czytano Ci na dobranoc, kiedy byłeś mały.
Bez zastanowienia mogę napisać tytuł "Kubuś Puchatek" A.A. Milne. I może nie miałam czytanej jej przed snem, to zawsze towarzyszyła mi ta książeczka, gdy gdzieś wychodziłam. Pamiętam, że kiedyś dorwałam się do kredek i pokolorowałam wszystkie rysunki, które się w niej znajdowały, bo wyglądały jakby żywcem wyjęte z książeczki do rysowania. Z Kubusia pochodzi też kolejny cytat z mojego zeszytu cytatów, który bardzo cenię: "-Puchatku? -Tak Prosiaczku? -Nic - powiedział Prosiaczek biorąc Puchatka za łapkę -Chciałem się tylko upewnić, że jesteś."
Herbata owocowa, czyli Twoja ulubiona, lekka książka.
Nie wiem dlaczego, ale znowu pada na serię książek lecz tym razem na "After" Anny Todd. Książki te zostały napisane jako fanfiction. Lecz do druku imiona i nazwiska znanych osób zostały zmienione. Najpierw przeczytałam ff, później po raz kolejny książki i nie zdziwię się jak powrócę jeszcze kiedyś do tej lektury, Do tej kategorii dorzucę jeszcze całą serię "Harry'ego Potter'a" J.K. Rowling, "Love, Rosie" Cecelii Ahern i masę innych.
Iced Tea, czyli książka, która zmroziła Ci krew w żyłach.
Jak byłam młodsza to przerażona byłam jak miałam czytać jakąś książkę, w której był rozlew krwi. Teraz gdy mam podać tytuł książki, która zmroziła mi krew w żyłach to powiedziałabym, że "Carrie" Stephena King'a. Jak na razie to pierwsza książka tego autora, którą przeczytałam, ale zapewne nie ostatnia.
To już koniec dzisiejszego TAG'u. A Wy macie jakieś książki, które możecie dopasować do jakiejś z tych herbat? Jak tak to piszcie w komentarzach o swoich typach.
ZAPRASZAM serdecznie do lajkowania FanPage'a, obserwowania na Instagramie i Snapchatcie (@kidagasz "Asssiek"), będzie mi również miło jak docenicie moją pracę zostawiając po sobie jakiś znak np w formie komentarza, albo obserwacji :)
To już koniec dzisiejszego TAG'u. A Wy macie jakieś książki, które możecie dopasować do jakiejś z tych herbat? Jak tak to piszcie w komentarzach o swoich typach.
ZAPRASZAM serdecznie do lajkowania FanPage'a, obserwowania na Instagramie i Snapchatcie (@kidagasz "Asssiek"), będzie mi również miło jak docenicie moją pracę zostawiając po sobie jakiś znak np w formie komentarza, albo obserwacji :)












