Jakoś doświadczoną wizażystką nie mogę się nazwać, ale ostatnio dość mocno zaczęłam interesować się profesjonalnym make-up'em i zakupiłam sobie zestaw pędzli ze sklepu WIZAŻYŚCI.PL.
Choć moim marzeniem są pędzle marki Hakuro albo Zoeva to postanowiłam w najbliższym czasie potrenować na czymś tańszym a stosunkowo dobrym. Przewertowałam masę stron, przeczytałam kilkadziesiąt opinii, szukałam czegoś co sprawi, że po pierwszym tygodniu użytkowania nie wyrzucę ich do kosza. Ciężko było. Bo ile komentarzy to jeszcze więcej różnorodnych opinii. Gdy już dosłownie zgłupiałam i chciałam kupić jeden pędzel Hakuro w moje łapki wpadł zestaw z SUNSHADE MINERALS. Jako typowy wzrokowiec i dotykowiec (nawet nie wiem czy jest takie słowo w polskim słowniku ^^) wymacałam każdy pędzel z osobna. I zamarzyłam sobie, że właśnie ten zestaw będzie dobry do nauki. Cena też nie odstraszała, więc bez wahania je zamówiłam.
Zestaw składa się z 10 pędzli w kompaktowym zestawie. Stworzone zostały one przez markę LancrOne. Według opiski na stronie są one idealnym rozwiązaniem dla kobiet ceniących wysoką jakoś i naturalność makijażu.W pędzlach mamy do czynienia z najwyższej jakości włosiem syntetycznym HD, które nie podrażnia skóry, dzięki czemu idealnie nadaje się nawet dla najbardziej wrażliwej i skłonnej do uczuleń cery. Dodatkowo struktura włosia nie pozwala na osypywanie się czy wchłanianie kosmetyków. Co jest dużym plusem w pielęgnacji tych pędzli to fakt, że nie potrzeba specjalistycznych płynów do mycia, by utrzymać je w czystości i nienagannej kondycji. Ja do czyszczenia pędzli używam ciepłej wody oraz szamponu.Co mi się bardzo podoba w wyglądzie to fakt, że rączki wykonane są z bambusa i kształt powoduje, że pędzle po prostu suną po twarzy. Do zestawu zostało dołączone lniane etui, które idealnie sprawdza się w wyjazdach. Po złożeniu jest małe i nie zabiera zbyt dużo miejsca, dlatego idealnie mieści się w torebce. Moje pierwsze zetknięcie z tymi pędzlami było naprawdę świetne. Teraz już się trochę przyzwyczaiłam i nie reaguję delikatną gęsią skórką, gdy sunę po skórze pędzlem, ale wiem jedno. Za nic nie wróciłabym do starych pędzli.
Pędzel nr 1. Używam przede wszystkim do nanoszenia pudru na twarz. Według producenta nadaje się on również do nanoszenia pudru sypkiego lub brązującego.Jego kształt jest ułożony owalnie i parabolicznie dzięki czemu idealnie rozprowadza puder.
Pędzel nr 2. Również używany do makijażu twarzy. Jest on skośnie ścięty i dlatego świetnie nadaje się do nanoszenia różu, bronzera czy rozświetlacza.
Pędzel nr 3. Flat Top Brush jest to płaski pędzel najlepiej nadający się do nakładania kosmetyków płynnych, kremowych oraz wszelkiego rodzaju pudrów. Ja używam go do rozprowadzania podkładu i za nic nie wymieniłabym go na mój poprzedni pędzel zakupiony w Hebe.
Pędzel nr 4. Używany jest przeze mnie do nakładania korektora (jest do tego naprawdę precyzyjny), ale również można nakładać nim cienie kremowe, sypkie i prasowane. Czasami zdarza mi się nakładać nim bazę na powiekę.
Pędzel nr 5. Jest to typowy pędzel "kulka". Używam go przede wszystkim do cieniowania i rozcierania w załamaniu powieki cieni.
Pędzel nr 6. Ten pędzle jest owalny. Według mnie świetnie nadaje się do nakładania cieni na całą powiekę i naprawdę wystarczą dwa pociągnięcia i cień znajduje się na naszym oku. Uwielbiam nim blendować cienie.
Pędzel nr 8. Jeszcze nie używałam tego pędzelka, gdyż jest on przeznaczony do malowania ust, więc nie jestem w stanie opisać go. Idealnie nadaje się do aplikacji pomadek i błyszczyków.
Pędzel nr 9. Jest to mój ulubiony pędzel. Nie wiem jak mogłam malować brwi nie mając porządnego pędzelka. Jest to mały skośnie ścięty pędzelek. Perfekcyjnie dochodzi pod każdy włosek i rozprowadza cień. Czasami używam go również do nakładania kresek na górną powiekę tuż nad linią rzęs.
Pędzel nr 10. Jest to nylonowa spiralka do tuszowania rzęs i brwi. Zawsze rozczesuję rzęsy po nałożeniu tuszu jak i otrzepuję nadmiar cienia na brwiach.
Pędzli tych używam od prawie miesiąca i nie zauważyłam by coś się z nimi działo złego. Zabieg czyszczenia wykonuję w zależności od potrzeb i od rodzajów pędzli. Niektóre myję codziennie a niektóre raz w tygodniu. Oczywiście pędzle, które mają styczność z płynnymi kosmetykami obejmuję większą opieką. Jak na razie jestem zadowolona z użytkowania tych pędzli. Włosie nie wychodzi ze srebrnych obwódek i nie łamie się jak w moich wcześniejszych zakupach.
A Wam jak podobają się te pędzle? Może ktoś po mojej krótkiej recenzji zainteresuje się ich zakupem. A może używaliście tych pędzli i coś się z nimi działo złego? Piszcie a ja chętnie poczytam Wasze opinie.
Ostatnio dość mocno zaczęłam udzielać się na snapchatcie. Możecie zobaczyć co u mnie akurat się dzieje. Tak, więc zapraszam Was do przeglądania mojej historii, która tworzy się na:

